poniedziałek, 5 lutego 2018

internetowe artefakty

Coraz częściej zdarza się, że odwiedzam tego bloga i oglądają stare (bardzo stare!) posty, wspominam dawne czasy. Doszłam do wniosku, że warto, na prawdę warto prowadzić bloga, choćby dlatego, że po jakimś czasie jest to skarbnica wiedzy o nas samych. Nie ważne jak bardzo głupie i infantylne wydają się teraz te stare posty, nie czuję wstydu czy potrzeby ich kasowania. Taka wtedy byłam i już, czego więcej wymagać od 14-16 latki? Czasy beztroski, radości, wzlotów i upadków, chwile, które bardzo chętnie przeżyłabym jeszcze raz.

Ciężko stwierdzić czy będę tu jeszcze pisać regularnie, z resztą przeglądając historię bloga widać, że rzadko mi się to udawało, więc pewnie nie zmieniłam się aż tak bardzo, przynajmniej pod tym aspektem :D. W każdym razie, właśnie dzisiaj poczułam jakiś impuls, czy też pewną potrzebę powrotu do pisania tutaj, czegokolwiek. Kontynuowania tej cyfrowej księgi wspomnień :). Zapomniałam już jaką radość można czerpać z tego zajęcia! Dobranoc.





piątek, 12 lutego 2016

Zapuszczanie włosów + odstawienie farbowania +hair dye fail

Od zawsze nosiłam grzywkę, długością włosów specjalnie się nie przejmowałam. W liceum jednak zakochałam się w długich włosach i postanowiłam, że zapuszczę ile się da do studniówki. Zafascynowałam się Laną Del Rey i zapragnęłam mieć takie włosy jak ona w teledysku do Summertime Sadness :D. Tak więc ścinanie włosów ograniczyłam do podcinania końcówek i grzywki, z której bodajże w trzeciej klasie także zrezygnowałam. Z nią było najtrudniej, ponieważ wchodziła mi w oczy i strasznie się męczyłam. Nie mogłam też przyzwyczaić się do odsłoniętego czoła - w końcu grzywkę miałam od zawsze. Po woli jednak zaczęłam zaczesywać ją na bok, czasem też podpinać wsuwkami. Jak chyba każdemu zdarzyło się też, że fryzjerka zaszalała i obcięła dużo więcej niż chciałam... Teraz już wiem, że wspólnie trzeba ustalić ile to 2cm. Najważniejsze to dożyć momentu, gdy grzywkę da się już związać w kucyk, u mnie trwało to jakiś rok. Potem jest już z górki.

Ponad dwa lata temu postanowiłam też przestać malować włosy. Były w dobrej kondycji do momentu, gdy tuż przed wakacjami 2014 pomalowałam je farbą L`Oreal, Recital Preference (Hollywood Blonde - najjaśniejsza). Owszem, kolor był piękny, ale włosy wypadały garściami. I tak, ostatni raz w grudniu przed studniówką fryzjerka zrobiła mi taki efekt, który sprawił, że odrost nie rzucał się w oczy, a wyglądał jak ombre. Niezbędny zabieg, jeśli chce się wyglądać przyzwoicie wracając do swojego koloru. Powoli włosy zaczęły odzyskiwać dobrą kondycję, sporo też zgęstniały. Oczywiście odstawiłam też prostownicę. W sumie nie wiem po co jej używałam, skoro moje włosy są proste jak drut - logika kobiety ;p. Miesiąc temu stwierdziłam, że mam dość mojego ombre i pomalowałam włosy od połowy w dół na kolor zbliżony do mojego naturalnego (TO NIE BYŁ DOBRY POMYSŁ). Efekt był nieciekawy (zdjęcie poniżej), odrosty i końce były w tym samym kolorze, ale nie domalowałam środka, który został jasny, z resztą sami zobaczcie. Na szczęście, z czasem kolor się sprał, w czym mu pomogłam myjąc włosy head&shoulders'em, płucząc je naparem z rumianku i nakładając L`Oreal Paris, Casting Sunkiss żel rozjaśniający. Teraz jest ok, prawie nie widać całej tej 'katastrofy'.

Od dawna marzyłam o popularnym teraz long bobie, czekałam aż grzywka urośnie do ramion by zrównać ją z resztą włosów. Teraz jednak szkoda mi strasznie je ściąć, więc coś czuję, że minie jeszcze sporo czasu zanim odważę się na tak radykalne cięcie. Tymczasem na ścianie powiesiłam kilka zdjęć modelek z włosami do pasa, które skutecznie motywują mnie do dalszego ich zapuszczania :).

Długie włosy wymagają specjalnej pielęgnacji, po kilku latach zmagania się z nimi, wreszcie nauczyłam się jak sprawić by wyglądały zdrowo i co jest dla nich najlepsze. Jeżeli jesteście ciekawe jak dbam o moje włosy, jakich kosmetyków używam i jak stymuluję ich wzrost, piszcie!


Nie róbcie tego w domu :D
2011
2012 
2013
2014
2014

2015
2015


2016
2016




niedziela, 17 stycznia 2016

poem

 
 
 
Chcę byś raz jeszcze zagrał dziś dla mnie
ciągnij za struny, napięcie nie słabnie
bo trzyma mnie w sidłach twoja muzyka
unosi duszę, przez ciało przenika
najsłodsze dźwięki wzbudzają dreszcze
jak słodki narkotyk, pragnę wciąż jeszcze
jeszcze jedna nutka, kolejna, następna
uniesienie trwa, nie potrafimy przestać
otulmy się dźwiękami, ukojmy nasze zmysły
trwajmy tak do końca świata, nie pozwól by czary prysły..
 
 
 
https://www.instagram.com/diebabydiee/
 

środa, 16 września 2015































Dzisiaj sporo zdjęć. Była to moja druga sesja zdjęciowa. Trafiłam na bardzo sympatyczną, utalentowaną fotograf - Martę Muszyńską . Był luty, więc na prawdę zmarzłam, ale było warto! Choć zdecydowanie lepiej czuję się jako fotograf niż jako fotomodelka, to jest to na prawdę ciekawa przygoda. Uczy postępowania z fotografowaną osobą, no i poznałam kilka na prawdę ciekawych trików :) Po za tym można poznać interesujących ludzi i ciekawe miejsca, o których nie miało się pojęcia. Pozowałam w mrozie, deszczu, upale, ale efekty wynagradzają każdą niedogodność :) Profil na maxmodels założyłam spontanicznie, niestety rzadko znajduję czas na sesję, więc sporadycznie zgadzam się na sesje. Jeśli ktoś jest ciekaw zdjęć to więcej tutaj i tutaj. Jeśli jesteś z Lublina bądź okolic, to zapraszam na sesję:)

sobota, 12 września 2015

muzyka






Czy tylko ja słucham KAŻDEJ muzyki? Większość ludzi, których znam słucha konkretnego gatunku muzycznego, lub ogranicza się do kilku podobnych. Ja natomiast uwielbiam muzykę jako całokształt i w zależności od nastroju przebieram w różnych jej gatunkach. Na przebudzenie Chopin a na dobranoc Marilyn Manson? Idealnie! Sama nie wiem jak łączę te skrajności, czasem myślę, że ludzie przez to mogą mnie źle oceniać, mogą uważać, że udaję kogoś kim nie jestem, bo jednego dnia chodzę w glanach i słucham ostrej muzyki a innego chodzę ubrana dziewczęco i słucham Madonny. Mają do tego prawo, ale w rzeczywistości ja nie udaję nikogo i zawsze jestem sobą. Tak już mam i sumie dobrze :) To ekscytujące, kiedy pomyślę ile jeszcze do odkrycia przede mną... Nie widzę życia bez muzyki, jest jak legalny narkotyk ;) słyszysz pierwsze dźwięki, zamykasz oczy i odpływasz razem z melodią. Czy nie jest to cudowne?

czwartek, 10 września 2015

summer mood









Schyłek lata, aż żal, że tak szybko biegnie czas. Miło wspominam te wakacje. Gorące letnie słońce, piękne zachody, jeszcze piękniejsze wschody... Złoto wylewające się z pól, zapach poziomek, bociany spacerujące pośród zieleni. Piękne lato, po prostu cudo!Życzę sobie aby za rok było dokładnie tak samo :)



Jeśli ktoś ma ochotę posłuchać, to proszę - taki mój cover piosenki Lany Del Rey






środa, 9 września 2015

coś dla duszy i ciała



21 dni i zacznie się. 
Uwielbiam taki stan, kiedy nie muszę się nigdzie spieszyć. Nie muszę liczyć czasu. Niestety na studiach czas jest na wagę złota. Miesiące uciekają jeden za drugim. Trudno jest na prawdę odpocząć. Ciągły stres sprawia, że odczuwa się nieustanne napięcie... Dochodzi jeszcze nieustanny szum i zapach spalin, jak to w mieście niestety. Dlatego postanowiłam zacząć ćwiczyć jogę. Myślę, że będzie to idealny sposób aby skutecznie wyciszyć się i odprężyć, z pewnością pomoże też na moje problemy z kręgosłupem. Do tej pory z jogą miałam styczność sporadycznie, wykonywałam tylko kilka podstawowych asan zaraz po obudzeniu się, żeby jakoś fajnie zacząć dzień. Teraz postaram się ćwiczyć regularnie :) Czy któraś z was chodziła na zajęcia jogi? Warto gdzieś się zapisać czy lepiej ćwiczyć w domu?